koniec wakacji POPOŁUDNIE FAUNA

Od ostatniego razu kiedy byłem tutaj minęło sporo czasu już. Dziwne te wakacje były. Zaczęły się jak zwykle od depresji posezonowej. Dużo pracy i sytuacji stresowych w okresie sezonu teatralnego wymusiły na mnie i wydusiły niemało energii i zdrowia, psychicznego również. Myślałem, że w wakacje odbiję sobie i odpocznę. Okazało się, że nie tak szybko i łatwo będzie pozbierać się i wyleczyć z tych wszystkich nerwowych sytuacji.

Ledwo zacząłem wypoczywać nastało pasmo złych i nieoczekiwanych wiadomości. Najpierw okazało się, że plany pracy w przyszłym sezonie teatralnym legły w gruzach. Wcześniejsze propozycje od znanej reżyserki Mai Kleczewskiej stały się bezprzedmiotowe i nieaktualne, z zaproszenia na Platformę Tańca do Poznania również wyszły nici. Zostałem na przysłowiowym lodzie. Depresja dała znowu o sobie znać ze zdwojoną siłą wakacyjną. Zamiast wypoczywać zacząłem się zadręczać. Na szczęście pospieszyła z pomocą Małgosia Dziewulska z propozycją zrobienia filmu " Popołudnie Fauna" w Sasinie, w miejscu, w którym mieszka i wypoczywa.

Ot projekt wakacyjny, o którym wcześniej rozmawialiśmy, jednak wydawało się, że pewnie stanie to się w nieokreślonym czasie. W końcu trzeba było się zebrać do kupy i walczyć. Zrobiłem stronę internetową przy pomocy pana Andrzeja Korony. Zajęło mi to dwa tygodnie przeszukiwania informacji o sobie obrabianie ich i konsultowanie z panem Andrzejem. W miedzy czasie kompletowałem ekipę artystyczną oraz zbierałem się w sobie aby zapanować nad projektem. Punktem wyjścia był mój stan psychiczny nie najlepszy zresztą. Stan zawieszenia, lenistwa, strachu, niepewności, przy stale wzrastającej temperaturze za oknem oczywiście. Czułem się jak prawdziwy Faun wylegujący się w swoim barłogu, który zmęczony i pozbawiony chęci działania musi coś zrobić. Było upalne popołudnie, słońce nie pozwalało na normalne działanie, kłopoty przytwierdzały i przyśrubowały mnie do mojego faunowego barłogu. Czas się zatrzymał, zacząłem działać. Zaprosiłem do współpracy przyjaciół, przy okazji wspaniałych artystów : Elę Piwek, Grażynę Rogowską, Grażynę Misiorowską, Adama Ferencego, Piotra Kruszczyńskiego, Juliana Kernbacha, no i oczywiście Małgosię Dziewulską, która stała się mózgiem całego tego przedsięwzięcia artystyczno - wakacyjnego.

Grupa przyjaciół, artystów, przyjeżdża na wakacje. Piękne miejsce, z dala od ludzkiego zgiełku i zamieszania. Wszyscy w jednym miejscu i czasie staliśmy się częścią popołudniowej przyrody. Błogi stan i nastrój naszego wakacyjnego rozleniwienia, potęgował i wyznaczał stan naszego bycia i działania a raczej jego braku. Powolne wstawiania poranne,( a raczej południowe ), leniuchowanie do granic przyzwoitości pozwoliły poczuć Fauna - naszego Fauna. Z ogromnym wysiłkiem, ledwo zbieraliśmy się, aby wspólnie ruszyć ku przygodzie popołudniowego lenistwa w terenie. Długie marsze w poszukiwaniu miejsc, w których nasze wcześniejsze przemyślenia i wizualizacje w końcu wysiłki, miały ziścić się w kadrze kamery. Budowaliśmy świat, nowy świat naszego Fauna. Kilometry pięknego bezludnego lasu, kilometry plaż bezludnych oczywiście ( to było dla mnie zaskoczenie ogromne ). Wszędzie musieliśmy poruszać się pieszo. Nie ukrywam było to dla nas trochę meczące. Jednak wieczorami, kiedy oglądaliśmy nagrany materiał filmowy, czuliśmy się usatysfakcjonowani i spokojni. Czas się zatrzymał, było upalne popołudnie, potem wieczór i znowu poranek.

Grupa nieznajomych, obcych nam osób, a raczej całe rzesze, mrowie ludzi. Wczasowicze, tysiące wygłodniałych, opalonych, leniwych i znudzonych bohaterów faunowego popołudnia. Łeba - miejscowość, a raczej na czas wakacji duże, ludne i głośne miasto. Rzesze nieprzeparte i rozwrzeszczane odpoczywających w tłoku i ścisku ludzi. To MY Polacy na wakacjach. Odpoczywamy, regenerujemy siły aby potem powrócić do swoich zadań społecznych do swoich żyć. Miedzy nimi Debussy opowiada swoją historię o ciszy, spokoju i pięknie otaczającego krajobrazu. Rodzi się muzyka. Cicha, spokojna, leniwa. Nie ma początku ani końca, jeden niekończący się dźwięk. Wszystko płynie, a raczej czas się zatrzymał. Było upalne popołudnie.

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Designed by Web Design Sinci Powered by Warp Theme Framework