trylogia zakrzewska

Spotkaliśmy się dwa lata temu, w ramach projektu Wielkopolska Rewolucje. Niewiele o sobie wiedzieliśmy ale takie było założenie, że artysta, najlepiej awangardowy, jedzie do małej miejscowości aby z lokalną społecznością znaleźć wspólny język, nawiązać
kontakt społeczny, artystyczny a może po prostu czysto ludzki. Celem miała być wspólna prezentacja tego, co może dać takie niecodzienne spotkanie, dwóch zdawało się wtedy różnych światów. Przyjechałem na wieś do Zakrzewa ze swoim buntem i artystycznym brakiem pokory, przyjechałem z narcystycznym sobą i nie za bardzo nawet wiedziałem po co tam jadę. Szybko miałem się przekonać, że to czym zajmowałem się dotychczas, czyli własnym, niczym nieskrępowanym artystycznym „ja”, jest niczym innym jak zwykłym powielaniem siebie bez końca. W Zakrzewie zrozumiałem, że sztuka nie jest absolutnie zarezerwowana li tylko dla wyrafinowanej i tzw. wyrobionej publiczności. To właśnie w Zakrzewie odkryłem siebie jako artysta na nowo. Ludzie, których tam spotkałem dali mi, nie tylko zrozumienie dla tego w czym się spełniam, ale przede wszystkim dali mi miłość.

Zrozumiałem, ze sztuka bez miłości skazana jest na dryfowanie w nieskończoności, dając artyście tylko smutek i samotność. Ci ludzie właśnie dali mi nadzieję na lepsze jutro, codzienne obcowanie z Nimi dodawało mi odwagi, to Oni sprawili, że pierwszy raz poczułem, że nie jestem sam. O tym właśnie opowiadał nasz pierwszy spektakl „Teraz jest czas”, o spotkaniu dwóch różnych światów i poszukiwaniu wspólnego języka. Hasłem naszym przewodnim stała się ciekawość poznania „innego” co zaowocowało odkryciem w nas człowieka z jego wielobarwną interpretacją życia. Dopełniamy się?? Odkrywamy siebie?? Różnimy od siebie?? Co na dzieli a co nas łączy?? Ile w nas siebie nawzajem?? Dokąd razem zajdziemy?? …. Miłość i prawda!!

Owocem naszego spotkania była opowieść o szczęściu jakiego doświadczyliśmy poznając siebie nawzajem, nasze światy, nasze życia. Przez cały czas towarzyszył nam odświętny nastrój, każdy dzień traktowaliśmy jak niespodziewany uroczysty prezent.
Zapomnieliśmy o udrękach codzienności, chłonęliśmy siebie i czekaliśmy na więcej i więcej. Czekaliśmy na siebie i dawaliśmy sobie tyle, ile mogliśmy na dany czas wchłonąć a potem każdy następny dzień stawał się jeszcze bardziej żarłoczny. Tym naszym spotkaniem zarażaliśmy naszą publiczność w Zakrzewie w Poznaniu w Pile w Białymstoku w Warszawie, staliśmy się ulubieńcami mediów Telewizja Kultura, Polsat, PR2, PTV2, Gazeta Wyborcza, Przekrój, Didaskalia itd. pokazywano i opisywano nas jako, tych co dają nadzieję, nie tylko na lepszą starość ale przede wszystkim jako tych, co wiedzą jak kochać. W tym całym szczęściu zapomnieliśmy o naszych bolączkach dnia codziennego, chorobach, zmaganiu się z odchodzeniem bliskich. Szał naszego spotkania odsunął nas od szarej codzienności, opowiadaliśmy sobie i naszej publiczności tylko o części tego co nas dotyka.

I tak zrodził Projekt Noce i dnie. To wszystko co boli, co nas onieśmiela i zniewala, stało się kanwą naszego drugiego spotkania. Samotność po utracie najbliższych, choroby, które nie odstępują nas i nie pozwalają o sobie zapomnieć, wszechogarniający ból jaki towarzyszy w każdym zakamarku dnia i w końcu walka o siebie w tym wszystkim. To swoiste piekło dnia codziennego dało nam siłę i impuls do podzielenia się z innymi. Pokazaliśmy, że święto spotkania ma też i swoją drugą, tę bardziej nieprzyjemną stronę. Nie zarażaliśmy już radością spotkania, pełnią własnego szczęścia, nie dawaliśmy już nadziei na lepsze jutro, pokazaliśmy nasze cierpienie i ogromną pustkę życia. Nasze wzruszenia, ucieczki w czasy młodości - wspomnienia i zbliżający się nieuchronnie koniec obnażył nas w sposób szczególny, staliśmy się normalni a przez to niechciani już.

Przestaliśmy być ulubieńcami publiczności i mediów, nie dawaliśmy recepty, a tego właśnie od nas oczekiwano. Stąd zrodził się pomysł aby dokończyć nasze spotkanie opowieścią o marzeniach, gdyż tylko one w tej sytuacji nam pozostały. Co po tym całym naszym życiu pozostanie, jakie wspomnienie nas samych? Mówią, że to przyszłe życie będzie pozbawione tego wszystkiego co znamy, więc zamieńmy się w łabędzie i w rytm muzyki Piotra Czajkowskiego ruszmy w poszukiwaniu tego lepszego, jak w „Dziewczynach do wzięcia” Kondriatiuka, świata.

Dotychczas nasza działalność była wspierana przez projekt Wielkopolska Rewolucje, w tym roku taka możliwość przestała być aktualna. Postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i złożyliśmy projekt do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Konkurs przegraliśmy. W zaistniałem sytuacji poszukujemy wsparcia ze strony profesjonalnych instytucji artystycznych. Zwracamy się z gorąca prośbą o pomoc w nawiązaniu współpracy artystycznej, organizacyjnej i finansowej. Część środków mamy obiecane, mamy gdzie przygotować nasze przedsięwzięcie, premierę zaplanowaliśmy jak co roku w Domu
Polskim w Zakrzewie na początku września. To co nam spędza sen z powiek to brak funduszy. Jeśli Państwo byliby zainteresowani wsparciem nas finansowo zobowiązujemy się z naszej strony zaprezentować Projekt Jezioro łabędzie w Państwa siedzibie.

Z góry dziękujmy za uwagę.

Mikołąj Mikołąjczyk

Teraz jest czas:
https://www.youtube.com/watch?v=NiBDvIUU_9k
https://www.youtube.com/watch?v=7S_Pr3QNfDA
https://www.youtube.com/watch?v=eivqz_beNOY
https://www.youtube.com/watch?v=LPNGh1GPn4I

Projekt Noce i dnie:
https://www.youtube.com/watch?v=t5SVxDbxKew

To my:
Edmund Bindek Urszula Chałubek Jan Cieślik Irena Czermak Alicja Dąbek Bogdan Dąbrowski Danuta Okońska Janusz Okoński Eugenia Płaczek Łucja Podlewska Jerzy Podlewski Józefa Polak Maria Trokowska Jan Wojciechowski Danuta Zdrenka Iwona Pasińska Adam Ferency Małgorzata Dziewulska Anna Kozub Zbigniew Kozub Mirek Kaczmarek Mikołaj Mikołajczyk Barbara Szopińska Henryk Szopiński Agata Siwiak Magdalena Batyra Jacek Bassa Anata Cardet Łukasz Błażejewski Marta Seredyńska

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Designed by Web Design Sinci Powered by Warp Theme Framework